+ Księga Gości +



Dodaj do ulubionych

+ O mnie +
{o mnie}

+ Przeszłosc +
2005
luty (4)
marzec (2)
kwiecień (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (2)
listopad (13)
grudzień (14)

2006
styczeń (8)
luty (10)
marzec (1)
kwiecień (2)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (10)
październik (7)
listopad (9)
grudzień (6)

2007
styczeń (6)
luty (8)
marzec (6)
kwiecień (5)
maj (4)
czerwiec (7)
lipiec (2)
sierpien (4)
wrzesień (11)
październik (6)
listopad (5)

2008
styczeń (2)
marzec (1)
kwiecień (3)
listopad (1)

2009
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (2)
październik (2)

2010
luty (1)
wrzesień (1)
listopad (1)

2011
styczeń (1)
luty (1)
czerwiec (1)



+ Linki +
Tu zaglądam
Madzia :P
angaros
black-angel-girl
esencja smaku
siusiu-mi-sie-chce
lady-astaroth-blog
sluchainaya
Xena :D
czekajac-na-milosc
JOKERowy blog ;)
Gołąb
one-in-a-milioon
choiraczek

Mój Profil

Podlinkuj

brak kategorii (181)
wszystkie (181)

jedna-na-milioninthenameofgodssammaeljessica-and-her-thoughts




Layout by Mia
for //Szablony na bloga - by Mia//

.

niedziela, 19.czerwca.2011, 00:20
Mój przyszły Mąż banalizuje wszystkie odpowiedzi dotyczące pytań o nasz ślub:
"Jakoś to będzie".
"Jeszcze dużo czasu".
"Najpierw trzeba skończyć studia, a dopiero później pomyślimy".

Zero spontaniczności, zero minimalnego planowania.
Taaa, może niedługo rozmowy o białej sukni będą zakazane.

Niestety, nie mam trzystu lat w zapasie życia, a tym bardziej namiastki nieśmiertelności.
Czuję się niepoważną kandydatką na Żonę, choć mam na palcu najpiękniejszy pierścionek na świecie.

Czy to kolejna zła decyzja?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.

poniedziałek, 21.lutego.2011, 21:43
...bo nigdy nie warto poświęcać się dla faceta.

o!

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

?

poniedziałek, 31.stycznia.2011, 18:38
A może jednak się pomyliłam?
Myślałam, że będę najszczęśliwsza na świecie.
Mimo to staje się coraz mniej szczęśliwa.
Jesteś sama - decydujesz sama o sobie.
Jesteś z kimś - ktoś próbuje o Tobie decydować.


Nie.

Ja wolę być niezależna.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Myslovitz - Korova Mleczny Bar.

piątek, 5.listopada.2010, 21:50
Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał
Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak
Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans
Jestem jakoś tak, jak coś na prąd

Wreszcie matka noc, Korova mleczny bar
Piję koktajl z traw, ciepła chemia w drzwiach
I otwieram się na czas, na was, na świat
Kocham wszystkich was i nas i świat

Jak na imię masz i co brałeś dziś
Panoramiks, hasz i ekstazy miś
Rzeczywistość jest jak wielki czarny pies
Cicho skrada się i chce mnie zjeść

Gdzie ja jestem czy to ty
Wpadam w obłęd, nie mam sił
Mózg wysycha, pomóż mi

---

Czy jakaś piosenka mogłaby bardziej oddawać tok rozwoju mojego życia?
Chyba nie.
Ach, chociaż nie można tego nazwać rozwojem.
Jedynie destrukcja idealnie oddaje sens.

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.

czwartek, 2.września.2010, 22:53
Wena, wena!
Czy to możliwe?
Zdobyłam się nawet na to, aby popisać sobie paznokieć do wymyślnego zdjęcia.
Niezmywalnie, fuck yeah!
Ostatnio wariuję.
Chyba ze szczęścia.
Nie chcę zapeszać, bo w taki sposób zazwyczaj się kończy.
"Wszystko zaczyna się od marzeń..." i zazwyczaj na marzeniach kończy.
To nie Lotto mnie zainspirowało, oj nie ^^
Jeśli miałabym się wypowiedzieć odnośnie mojego życia (a chyba powinnam :P), to zapomnienie otwiera drzwi.
Zapomnienie, wyzwolenie.
I oczywiście samoświadomość.
Dopóki jesteś niezdecydowanym, wiecznie rozmyślającym i próbującym cofnąć czas człowiekiem - zapomnij o prawdziwym życiu.
Carpe Diem!
Nie ze względu na knajpę do której nierzadko zaglądam :P
Trzeba zaprawdę uwierzyć w siebie, aby chwytać dzień bez konsekwencji i jednocześnie planować swoją przyszłość.
Bo życie z dnia na dzień wcale nie oznacza tego, że ktoś nie chce się ustabilizować.
Bez problemu da się rozgraniczyć te dwa pojęcia, nie tylko w teorii ;)
Dlaczego?

Żyję miłością.
Najpotężniejszym uczuciem jakie istniało kiedykolwiek.


---


Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.

środa, 17.lutego.2010, 12:58
Jak daleko posuniesz się, aby spełnić swoje marzenia, dotrzeć do celu lub spełnić zwyczajny kaprys? Czy istnieją granice, które wyznaczają zdrowe dążenie do spełnienia? A jeśli okaże się, że je odnajdziemy czy tak naprawdę najlepszym rozwiązaniem jest stosować się do nich?

Życie zadaje nam tak wiele pytań, bez których nie musielibyśmy się zbytnio przejmować tym, co dzieje się wokoło nas. Mijają dni, mijają pory roku. Odchodzi jesień, przychodzi zima. Tysiące płatków śniegu wirują w powietrzu, błyszczą w świetle jasnego, dziennego światła. Mróz daje się we znaki wszystkim. Większość ludzi martwi się z powodu zimna, porannej jazdy do pracy w niesprzyjających warunkach. Inni myślą jedynie o tym, jaka moda będzie panowała w tym sezonie na stoku. Niektórzy uważają wybór stroju za prawdziwą katorgę.

Chciałabym mieć takie zmartwienia. Chciałabym się oddać banalnej rzeczywistości. I aby moim jedynym zmartwieniem było to czy dobrałam odpowiednie gogle do nowych wiązań. Ostatnio czuję, że jedynym podobieństwem, które odczuwam wraz z szarą masą ludzi jest wszechogarniający chłód. Czy mi fizycznie zimno? Zdecydowanie nie. Moje myśli, uczucia zamarzły. Zostały porzucone na rozstaju dróg. Zimno, coraz zimniej. Będzie tak, aż nie zdecyduję się ruszyć jedną z dróg. A może lepiej byłoby cofnąć się do punktu wyjścia? Znowu pojawia się ogrom pytań, na które nie jestem w stanie odpowiedzieć. Z doświadczenia wiem, że cokolwiek bym nie zrobiła – i tak będzie źle. Podobno nie ma sytuacji bez wyjścia. Starałam się w to wierzyć aż do czasu, gdy mimo starań nie byłam w stanie wydostawać się z pułapek, w które wpadałam.

Powinnam sama sobie podziękować za utrudnianie życia, większość problemów powstaje w związku ze sposobem mojego działania i rzekomego ich rozwiązywania. Postanawiam jedno, przez jakiś czas trzymam się wytycznych założonych na początku, ale po pewnym czasie zaczynam robić drugie. Zazwyczaj kończy się tym, że wracam do punktu wyjścia i nie zmieniam w sobie nic. Dlaczego? Bo tak łatwiej, nie trzeba walczyć z nowymi przeciwnościami i przyzwyczajać się do nowych realiów, można poddać się i trwać bez nadziei w starym życiu. Niczym w ślepej uliczce, która w rzeczywistości taka nie jest, po prostu nie ma się już sił, by znaleźć ukryte wyjście do nowego świata. A może dlatego, że nie chciałam się zmieniać dla siebie tylko dla innych? Nie mówię, że nie bywałam konformistką w wielu sytuacjach. Ale to nie to. Zmieniałam się niczym kameleon, gdy widzieli mnie inni, gdy pragnęłam uprościć sobie drogę do obranego celu, ale w środku zastanawiałam się czy naprawdę chciałabym urodzić się taką osobą. Jakieś głupie wyrzuty sumienia, strach o to, że zatracam się pomiędzy dwoma „ja” – tym ukształtowanym przez życie, które do tej pory przeżyłam i tym wykreowanym przeze mnie, wykorzystywanym z premedytacją do manipulowania innymi. Bałam się, ponieważ nie wiedziałam czy ludzie darzą mnie sympatią z powodu mojego prawdziwego charakteru czy jedynie dlatego, że zachowuję się tak jak myślę, że chcieliby, abym się zachowywała w stosunku do nich. A jeśli polubili jedynie tę syntetyczną część mnie, gdyż nie zdołali jeszcze poznać prawdziwej mnie, co zrobiliby, gdybym pokazała swoje rzeczywiste oblicze? Wolę nie sprawdzać.

Ale wracając do zmian, a tak naprawdę samych chęci zmian, które kończą się porażką, być może nie zdołałam zmienić się na dłuższą metę dlatego, że to nie ja chciałam wprowadzić je w życie, to otoczenie wywierało na mnie wpływ, a ja czułam się w jakiś sposób zobowiązana do podjęcia kroków zmierzających ku temu. Przez jakiś czas trzymałam się postanowień (nie będących moimi), ale dosyć szybko przychodziła rezygnacja. Skoro wcale nie byłam przekonana o tym, że te zmiany miałyby wyeliminować moje złe cechy, po co się ich w ogóle podejmować, po co tyle zachodu? Gdybym miała sama wybierać, sama dla siebie, pozbywałabym się zupełnie innych zachowań. Generalnie nie istnieje tylko jedna droga prowadząca do tego samego celu, zazwyczaj mamy możliwość znalezienia alternatywy.

W tym momencie nasuwa się pierwsze, zasadnicze pytanie: czy potrafiłabym stać się takim samym człowiekiem, jakim chcą mnie widzieć ludzie, poprzez zrezygnowanie z innych niż narzucone przez nich wzorce zachowań? Pozostaje zastosować metodę prób i błędów, bo budowanie jakiegokolwiek teoretycznego modelu nie ma sensu, nie zadziałałby w tej sytuacji, rezultat mógłby być diametralnie inny. Kolejną sprawą jest zrozumienie. Czym są zmiany, o których użyteczności nie byłabym przekonana? Bezużyteczną stratą czasu. Zazwyczaj bywa tak, że zrozumienie i potrzeba skierowania swojego życia na inne tory rodzi się wówczas, gdy wplątamy się w sieć problemów, które od dawna krążyły wokoło nas, a my ich wcześniej nie chcieliśmy dostrzegać, banalizowaliśmy je. To taka zemsta losu, który postanowił dać nam solidnego kopa, byśmy w końcu się obudzili i nie zmarnowali sobie życia naszym złym postępowaniem, dopóki nie jest jeszcze za późno. Szkoda, że niewiele osób przekonuje się o podbramkowej sytuacji i ze zrozumieniem obraca postępowanie o 180 stopni, zanim zostają brutalnie potraktowani i sprowadzeni na ziemię.

Do czego tak naprawdę zmierzam? Przez bardzo długi czas żyłam bezkarnie myśląc, że każda krzywda, którą wyrządziłam, ujdzie mi na sucho, a pójście po najmniejszej linii oporu przyniesie takie same zyski jak staranne wykonywanie tych samych czynności, tyle że nie będzie wymagało poświęcenia. Nic bardziej błędnego. Teraz wiem, że nie da się przeżyć życia z radością, kiedy nie daje się z siebie wszystkiego i nie stara się ponownie wzlecieć, gdy nastąpi upadek. Ale, by się podnieść, trzeba się dowiedzieć, który czynnik zdeterminował to, że znowu jesteśmy w najgłębszej otchłani, zamiast cieszyć się zdobywanymi szczytami. Nie wystarczy się jednak tylko dowiedzieć, właśnie zrozumienie odgrywa tu kluczową rolę, a następnie chęć kształtowania siebie na nowo. Dopiero wtedy zaczyna się żmudny proces wędrówki ku lepszemu. Ja upadłam, lecz zrozumiałam i postanowiłam wyzwolić się z sieci problemów, blokujących mi możliwość cieszenia się życiem. To nie będzie łatwe, ale chcę to zrobić sama dla siebie, abym mogła w przyszłości spojrzeć wstecz i uznać, że nie mogłam lepiej zadecydować.

Udaję się zatem w drogę, krocząc nowymi ścieżkami i przestając co jakiś czas na rozstajach dróg zwanych wyborami. Kto wie, co przyniesie kolejny dzień?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.

piątek, 16.października.2009, 15:18
Kiedyś pojęcie i poczucie szczęścia było tak proste. Ciągły uśmiech, pozytywne dni i brak większych trosk o jutro wypełniały moje życie. Czasem zdarzał się gorszy dzień, ale szybko mijał. Po gwałtownej burzy zawsze wychodziło słońce rozświetlające wszystkie ścieżki, które przemierzałam. Podobno zaćmienie słońca zdarza się niezwykle rzadko, tak przynajmniej mniemałam do tej pory. Dlaczego więc w moim świecie panuje ponura noc bez jednej gwiazdy, nie mówiąc już o księżycu? Gdzie podziały się promienie słońca nie dające się pokonać nawet najgłębszemu mrokowi? Czy tak ma wyglądać koniec świata?

Tyle pytań, a odpowiedzi brak.
Ale ja wiem, że sama sobie jestem winna, gdyż z premedytacją zamknęłam przed sobą wszystkie drzwi do światła, gubiąc bezpowrotnie klucz, którym mogłabym je jeszcze otworzyć. Ignorowałam uczucia, liczyło się tylko moje zdanie i głupie odczucie pseudowolności. Niezdecydowanie oraz ignorancję traktowałam niczym wytyczne, receptę na spełnienie dające złudną satysfakcję. A teraz?

Teraz cały misternie wykreowany świat rozprysnął się jak kolorowa bańka mydlana, gdy wpadnie na cierń. Nie pozostały z niej ani kolory ani mieniące się kuliste kształty.

Nic.

Zawsze powtarzałam, że od każdej sytuacji jest odwrót, z większym lub mniejszym trudem można powrócić do stanu pierwotnego. Pierwszy raz zdałam sobie sprawę z omylności mojego osądu. Kiedy z całych sił pragnę zmienić bieg wydarzeń, wszystko przepada bezpowrotnie jakby nigdy nie istniało.

Przegrałam.

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Pomiędzy.

czwartek, 15.października.2009, 23:03
Tylko horyzont i bezkresne morze
Wyłania się spośród burzliwych fal
Tego bezkresu nikt pojąć nie może
Zostaje tylko wpatrywać się w dal

Dlaczego wczoraj myślałam, że wszystko
Było tak proste? I mogło się zdawać
Że każde z pragnień spełnienia jest blisko
A życie to ciągła świetna zabawa

Dzisiaj stwierdziłam, że mogłam się mylić
Zbyt wiele wyborów i myśli przyszło
Pytam więc ludzi, co przede mną żyli
Jak mam wybierać, by w życiu mi wyszło

Lecz oni wciąć milczą, patrząc złowrogo
Nie myślą powiedzieć, co w sercu leży
Czekają aż pójdę swą własną drogą
Zobaczę jak dobro ze złem się zmierzy

Jutro pomyślę, co wybrać i robić
Bo może nie warto iść o krok dalej
Czy lepiej nieznane tereny podbić
Czy też trwać przy tym, co pewne i stałe?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

?

czwartek, 11.czerwca.2009, 23:23
Ostatnio czuję się zagubiona.
Myślę nie o tym, o czym powinnam i nie mówię tego, o czym myślę. Trudno odnaleźć się w tym bałaganie.
Nadzieja na lepsze jutro? Może i się pojawiła... Ale czym jest maleńki płomyk świecy, która dopiero co się rozpaliła i wygląda tak jakby zaraz miała zgasnąć? Nim zacznę w pełni cieszyć się z czegokolwiek, zostanie mi to zabrane.
Czekam...

...i się nie doczekam!

Mimo to widzę na horyzoncie nowy dzień skąpany w kolorze zielonym. Czy wreszcie zielony oznacza nadzieję, ale nie tę naiwną?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Pożegnanie.

niedziela, 7.czerwca.2009, 11:06
Wiedziałam, że wkrótce nadejdzie ten dzień
Kiedy to rzucone zostaną kości
Resztę beztroski życia spowije cień
I okaże się, że nie ma miłości

Tylko naiwność jeszcze pozostała
Tak ciężko będzie uwierzyć w nowy sens
Gdyż nigdy wcześniej nie zakosztowałam
Tylu kropli rosy na łące mych rzęs

Wpasować się muszę do nowej roli
Sama dla siebie zacząć żyć, umierać
Zapomnieć o tym, że to strasznie boli
Ponownie wytyczać drogę od zera

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

*

wtorek, 26.maja.2009, 19:37
Już sama nie wiem jak to się stało
Pewnie takie są nagłe odkrycia
Zdarzyło się, co zdarzyć się miało
Straciłam na zawsze chęć do życia

Miało być dobrze, radośnie, miło
Lecz ileż można walczyć bez siły?
Tak jak serce przed zawałem biło
Później nadzieje je opuściły

Nie pytaj mnie więc, przechodniu drogi
O piękne zjawiska i o cuda
Usłyszysz tylko same przestrogi
Gdy czegoś pragniesz, to się nie uda

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

piątek, 17.kwietnia.2009, 14:49
A gdyby tak skrzydła zabrać mewie
I skraść jej śmiech odwiecznie radosny
Czy znajdzie się szansa, by dla siebie
Zatrzymać własny kawałek wiosny?

A gdyby tak jabłko ukraść Ewie
Inne owoce, co w raju rosły
Czy zdołam skusić bezkarnie Ciebie
Byś poszedł za mną jak inni poszli?

*

Spróbuję chyba innej metody
Pomilczę, tak jak zwykle bywało
Poddam się trendom dzisiejszej mody
Czekam na deszcz, łez nigdy za mało

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Zegar.

niedziela, 29.marca.2009, 12:00
Tyk, tyk - wciąż dźwięk słyszę po nocach
Brzmi dziwnie obco i złowrogo
Chociaż spadająca z traw rosa
Przy nim jest krzykiem i przestrogą

Czekam na wybicie godziny
Zdolnej leczyć złamane serce
Czas znów urządza sobie kpiny
Nic nie słychać, jestem w rozterce

Tykanie staje się hałasem
Nieznośnym, dręczącym bezsennie
Czy niefart przydarza się czasem
Czy mnie prześladuje niezmiennie?

Przybądź i przyprowadź ze sobą
Ten dźwięk przepełniony miłością
Zmęczona jestem Twą osobą
Związaną z Tobą niepewnością

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Ratunek?

wtorek, 4.listopada.2008, 21:50
Rozdwojone myśli szukają schronienia
Przed chłodem bijącym od świata codziennie
Co robić, kiedy szukanie spełnienia
Wydaje się próżne, zawodząc niezmiennie?

Zaczekam aż spłynie na mnie sen wieczności
Otuli bezruchem dotąd żywe ciało
To zasługa niepojętej śmiertelności

.

Życie mi wszystkie swoje karty rozdało...

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...który dałeś nadzieję

wtorek, 29.kwietnia.2008, 11:31
Wiesz, ja również jestem człowiekiem
Od zawsze takim samym jak ty
Że trochę różnimy się wiekiem?
Śmieszne, taki argument jest zły

Czegoś chciałeś na wielkim starcie
Teraz mówisz, że się myliłam
Ja, głupia, myślałam, że wsparcie
W Tobie jest

Zyskane - straciłam

Niepotrzebne były spojrzenia
Uśmiechy zamarły w pół życia
Nadzieję na drobne rozmieniam
Obietnice są bez pokrycia

Jedni mówią: "stań znów do walki
Rozprostuj skrzydła, w siebie uwierz
Jak piękno motyla z poczwarki
On blask twój dostrzeże, zrozumie"

Ja wolę posłuchać tych drugich
Poczuć się nużącą zabawką
Przesiedzieć ten smutny dzień długi
W parku - z drewnianą, starą ławką...

---

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:







Layout by jedna-na-milion